ROZWÓJ OSOBISTY

Odcinek 07: A może by tak do siebie z miłością?

W tym odcinku:

  • dużo się tłumaczę!:) 
  • opowiadam Ci o swoim poniedziałku i o awarii systemu wodno-kanalizacyjnego:P
  • przedstawiam Ci moje rozkminy o życiu i traktowaniu samego siebie,
  • podaję Ci przykłady z mojego doświadczenia,
  • wspominam o swoim partnerze, siostrze, psie… generalnie jest dużo prywaty!
  • zachęcam Cię do przyjrzenia się własnemu działaniu,
  • namawiam Cię do odnalezienia swojej pasji i pielęgnowania jej,
  • wrzucam parę technicznych ogłoszeń dotyczących podcastu.

A do tego ciągle powtarzam, że sama nie wiem, nie umiem i nie znam się:))

Kolejny odcinek już w poniedziałek. Zapraszam!

Komentowanie, udostępnianie, polecanie znajomym, wspominanie o mnie przy kieliszku wina i „lajkowanie” fanpage’a na Facebooku jest szalenie mile widziane, więc wybierz (przynajmniej) jedno z powyższych i just do it! Będzie to dla mnie najlepszą motywacją do dalszej pracy. A jeżeli chcesz pogadać, podzielić się swoją historią, o coś zapytać albo nawiązać jakąkolwiek twórczą współpracę – skocz do zakładki KONTAKT i napisz / znajdź mnie na Facebooku.

Odcinek 04: Przekonania, czyli jesteś tym, kim myślisz, że jesteś

W tym odcinku:

  • opowiadam o tym czym są przekonania i jakie są ich rodzaje, jak wpływają na nasze życie i dlaczego warto sobie z nich zdawać sprawę,
  • mówię o źródłach przekonań,
  • wspominam o efekcie placebo, samospełniającej się przepowiedni, efekcie koła i dysonansie poznawczym,
  • cytuję Henry’ego Forda,
  • wspominam książkę Bena Sweetlanda „Bogać się, kiedy śpisz”,
  • opowiadam o swoich przekonaniach – tych, które zmieniłam i tych, z którymi nadal walczę,
  • zachęcam do zmierzenia się z własnymi przekonaniami i mówię jak można je zmienić,
  • opowiadam o afirmacjach i wspominam o Ani Aftowicz: https://www.youtube.com/watch?v=mcP27RW2rjs.
A poza tym gdzieś tam słychać pazury psa na panelach, jest toast herbatą i zapowiedź kolejnych trzech odcinków. Za tydzień – parę słów o Bucket List. Zapraszam w poniedziałek!

Komentowanie, udostępnianie, polecanie znajomym, wspominanie o mnie przy kieliszku wina i „lajkowanie” fanpage’a na Facebooku jest szalenie mile widziane, więc wybierz (przynajmniej) jedno z powyższych i just do it! Będzie to dla mnie najlepszą motywacją do dalszej pracy. A jeżeli chcesz pogadać, podzielić się swoją historią, o coś zapytać albo nawiązać jakąkolwiek twórczą współpracę – skocz do zakładki KONTAKT i napisz / znajdź mnie na Facebooku. 

Odcinek 02: Dwa słowa, o których nikt nie chce słyszeć

W tym odcinku:
  • wspominam o psychologicznych mechanizmach obronnych,
  • mówię o tych dwóch słowach, o których wiem, że nie chcesz słuchać,
  • namawiam Cię do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie,
  • przekonuję Cię, że samodyscyplina nie jest taka zła, a na pewno jest konieczna,
  • gościnny występ w tym podcaście zalicza sam Will Smith;)
  • zachęcam Cię do odwiedzenia jego profilu na Instagramie – https://www.instagram.com/willsmith/
  • a wszystko to wypowiedziane jest z sexy chrypą!
A już za tydzień coś lżejszego – moje 50 sposobów na fajną jesień. Zapraszam w poniedziałek!

Komentowanie, udostępnianie, polecanie znajomym, wspominanie o mnie przy kieliszku wina i „lajkowanie” fanpage’a na Facebooku jest szalenie mile widziane, więc wybierz (przynajmniej) jedno z powyższych i just do it! Będzie to dla mnie najlepszą motywacją do dalszej pracy. A jeżeli chcesz pogadać, podzielić się swoją historią, o coś zapytać albo nawiązać jakąkolwiek twórczą współpracę – skocz do zakładki KONTAKT i napisz / znajdź mnie na Facebooku. 

Odcinek 01: O cudzie i rozwoju

W tym odcinku:

A już za tydzień – dwa słowa, o których nikt nie chce słyszeć. Zapraszam w poniedziałek!

***

C.U.D i jak o niego dbać?

C jak ciało:

  1. Wyśpij się – 7-8 godzin to nie wymysł amerykańskich naukowców, ale prawdziwa potrzeba Twojego organizmu. Dobry sen wpływa na wszystko – koncentrację, kreatywność, nastrój, umiejętność radzenia sobie ze stresem, przemianę materii… Serio.
  2. Napij się wody – znów oczywistość, znów wiecznie pomijana. Rozumiem – sama mam ogromny problem z piciem 2 litrów wody dziennie. Ale przez kilka tygodni się zmuszałam i naprawdę czułam różnicę.
  3. Wstań lub postój – siedzący tryb życia to zmora naszych czasów. Siedzimy w pracy, przed komputerem, przed telewizorem, podczas posiłku, „w gościach”… Gdziekolwiek się nie pojawiamy, pierwsze co słyszymy to „proszę usiąść”. A to jest bardzo obciążająca dla kręgosłupa pozycja! Sama pracuję przy komputerze i jedno co wiem na pewno – w nowym mieszkaniu będę mieć stojące biurko. Ciebie nie namawiam do radykalnych rozwiązań, ale czasem – w autobusie, czy w kolejce do lekarza, zamiast siadać, postój trochę. I przede wszystkim – chociaż raz na godzinę wstań od biurka w pracy i przejdź się choćby po herbatę (albo szklankę wody!).
  4. Poruszaj się – jak już stoisz to równie dobrze możesz trochę rozruszać swoje ciało. I znów – nikt nie oczekuje od Ciebie 40 minutowego Skalpela Chodakowskiej, jednak już poruszanie głową na różne strony, pokręcenie biodrami czy kolanami na ugiętych nogach (jak za starych dobrych czasów na wuefie) może przynieść ulgę napiętym i zastanym mięśniom i stawom.
  5. Zrób peeling ciała – i to nawet nie ze względów estetycznych, ale i zdrowotnych. Pobudzisz krążenie, usuniesz martwy naskórek – same plusy! No i jest to szalenie przyjemne..;) Na peelingi można znaleźć w sieci całe mnóstwo domowych, supertanich sposobów, więc nie masz wymówki, że drogo albo Rossmann daleko;)
  6. Nałóż maskę, na wszystko! Włosy, twarz, ciało, dłonie, stopy… Nasze ciała wykonują przeogromną pracę dla nas, dlatego należy się im chwila relaksu i miłości z naszej strony.
  7. Dowiedz się, co Ci służy, a co nie – i przejmij się tym! Czasem przeraża mnie jak bezrefleksyjnie podchodzimy do życia i własnego organizmu. Wiemy, że coś nam szkodzi, ale robimy to. Albo nawet nie wiemy co nam szkodzi, bo szkoda nam czasu i energii na aktywne poobserwowanie się. A warto! Może się okazać, że jesteś rozdrażniony, bo śpisz za krótko. Albo często kręci Ci się w głowie, bo jesteś odwodniony. Wiele naszych problemów bierze się z jedzenia. Dla przykładu – miesiącami bolała mnie głowa i stawy. Okazało się, że to kiepska tolerancja krowiego mleka! A może masz nieładną cerę? Może się okazać, że to nietolerancja glutenu albo jesz za dużo czekolady. Jednym z ciekawszych przypadków o jakich słyszałam było uczulenie na nikiel i problemy przez jedzenie… za dużo tuńczyka (z puszki, zawierającej nikiel!).
  8. Jedz lepiej. I tu już pomijam kwestię nietolerancji i też nie namawiam na radykalne diety i wyrzucanie całych grup pokarmów. Ale są pewne rzeczy, które wiemy, że nie są zdrowe – fast foody, coca-cola, energetyki, alkohol, słodycze, sklepowe soki (mocno dosładzane), spore ilości kawy i mocnej czarnej herbaty. Jeżeli wiesz, że to nie jest dla Ciebie dobre – dlaczego to sobie robisz? Ogranicz je trochę, a najlepiej chociaż niektóre z nich wywal z diety całkiem. Twoje ciało Ci tylko podziękuje! Osobiście nie pamiętam ostatniego McDonalda, energetyków nie tykam od prawie 2 lat. Coca-cola czy tam Pepsi sporadycznie, jak jestem u mamy. Alkohol – no czasem raz na tydzień jakieś wino czy piwo, wódki nie tykam. Kawę odstawiłam rok temu. A uwielbiałam wszystkie powyższe! I nie piszę tego, żeby się chwalić. Piszę o tym dlatego, że wiem, że da się z nich zrezygnować i po czasie nawet ich nie brakuje! Czy w takim razie jem tylko korzonki? Pewnie, że nie. Nadal uwielbiam makarony, raz w tygodniu szaleję z pizzą i niestety za często zdarza mi się wrócić z Żabki z Princessą Zebrą (nowe odkrycie – jest najlepsza!!). Ale ograniczenie pewnych syfów w diecie już zrobiło ogromną różnicę – i u Ciebie też zrobi.
  9. Odpocznij! Twoje ciało się zużywa. Kiedy intensywnie pracujesz, ćwiczysz, podróżujesz męczy się i coraz trudniej mu dawać sobie radę z tym, co na nie wrzucasz. Odpoczynek i czas na regenerację jest więc kluczowy! I nie mówię tylko o urlopie raz do roku, chociaż i to potrafi być zbawienne. Ale mówię o codziennej chwili „dekompresji”.

U jak umysł:

  1. Rozwiąż krzyżówkę albo sudoku. Ponoć rozwiązywanie krzyżówek w podeszłym wieku pomaga zachować jasność umysłu i jest świetną gimnastyką szarych komórek. Może nie masz jeszcze 80 lat, ale trochę „ćwiczeń na głowę” nie zaszkodzi.
  2. Przeczytaj książkę – poradnik, który może wpłynie na Twoje funkcjonowanie albo powieść, która pobudzi Twoją wyobraźnię. Czego nie wybierzesz – to będzie dobry wybór.
  3. Wyłącz telewizję. A najlepiej – pozbądź się jej! W zeszłym tygodniu o tym wspominałam – nie chodzi o pozbycie się telewizora i całkowite zrezygnowanie z oglądania czegokolwiek. Moim ulubionym relaksem jest obejrzenie sobie wieczorem odcinka serialu albo w weekend jakiegoś fajnego filmu. Ale świadomie i dobrowolnie postawiliśmy z moim M. na Netflixa. Sam fakt, że nie ma tam reklam, już jest ogromnym argumentem za pozbyciem się kablówki…
  4. Zrób coś po raz pierwszy. Nowe doświadczenia kapitalnie nas stymulują – pojawia się ten jeszcze zdrowy stres, który mobilizuje nas do przekraczania swoich granic, mózg pracuje… No samo dobro. Może to być jakiś rodzaj sportu (squash? wspinaczka na ściance?), jakaś umiejętność (posługiwanie się maszyną do szycia? tapicerowanie taboretu?) albo jakiś rodzaj sztuki – decoupage, malowanie akwarelami, praca z gliną. Opcji jest tak wiele, że nie sposób ich wymienić, a ogromna część z nich wymaga minimalnych lub żadnych nakładów finansowych. Więc na co czekasz?
  5. Poucz się. Pamiętasz czasy szkoły albo studiów? Kiedy nie tylko coś tam czytałeś, ale faktycznie musiałeś coś „wykuć na blachę”? Wiem, pewnie wspomnienia masz takie sobie, ale pomyśl – już nikt Ci nic nie narzuca i teraz możesz sam wybrać do nauki to, co Cię interesuje lub sprawia Ci przyjemność. Więc rzuć sobie wyzwanie, że np. poznasz nazwy i układ 10 konstelacji gwiazd albo nauczysz się mówić „cześć”, lub „kocham Cię” w 20 językach z całego świata. To nie tylko świetny trening dla mózgu, ale i niezły pomysł, żeby mieć czym zabłysnąć w towarzystwie;) Inną kapitalną opcją jest regularna nauka jednego języka obcego. Bardziej praktycznie się nie da.
  6. Zrób coś inaczej. Myjesz zęby prawą ręką? Umyj lewą. Chodzisz zawsze do pracy jedną drogą? Zmień ją. Robisz coś zawsze w określonej kolejności? Zrób to na odwrót. Każde odstępstwo od rutyny stymuluje naszą kreatywność. Warto!
  7. Ukończ kurs online – w sieci jest całe mnóstwo platform do nauki. Skillshare, Udemy, Creative Live, Master Class… Część jest oczywiście płatna, część jest po angielsku, więc rozumiem, że możesz natrafić na bariery. Ale nawet jeśli nie umiesz dobrze po angielsku i nie stać Cię na kurs – zawsze pozostaje YouTube i polskie kanały, których też jest na pęczki. Na pewno znajdziesz coś ciekawego.

D jak dusza:

  1. Medytuj – 5 minut, 10, 15… Rano, przed zaśnięciem, w środku dnia. W łóżku, w salonie, w kąciku medytacyjnym, w kościele. W ciszy, z nagraniami z YouTube’a, z relaksacyjną muzyką, z odgłosami natury. Modląc się, spacerując po lesie, biorąc długą kąpiel. Nie ma znaczenia ani czas, ani pora, ani miejsce, ani sposób w jaki to zrobisz. To, co ma znaczenie, to fakt, że zatrzymujesz się i konfrontujesz się sam ze sobą i ze swoimi uczuciami. Najłatwiej jest cały czas być wśród ludzi, mieć non stop włączoną muzykę albo telewizor, gadać przez telefon – generalnie zagłuszać się dźwiękami z zewnątrz. Dużo trudniej jest posiedzieć w ciszy. Bo to wtedy do głosu dochodzą nasze obawy, emocje, niepokoje, smutki i wszystko to, z czym nie mamy ochoty się mierzyć. A to jest równocześnie to, z czym właśnie zmierzyć się powinniśmy.
  2. Wróć do początków. Nasi przodkowie żyli inaczej – nie mieli tylu gadżetów, Internetu, sklepów i w ogóle mieli wszystkiego zdecydowanie mniej. Ale czy było im gorzej? Pewnie nie do końca. Bo choć nie mieli takich możliwości, jakie my mamy teraz, to jednak byli bliżej – ziemi, natury i siebie. Nie namawiam Cię do zamieszkania w głuszy, gdzieś w Bieszczadach i życia z uprawy ziemi. Sama mieszkam w centrum Warszawy i uwielbiam to. Ale warto czasem wrócić do przeszłości – pójść do lasu, pochodzić boso, zjeść coś na surowo, popływać w rzece. Spędzić dzień, weekend albo tydzień całkiem offline.
  3. Twórz. Tworzenie czegoś własnymi rękami relaksuje, wycisza i daje ogromną satysfakcję. Więc maluj, wycinaj, szyj, dziergaj, klej, naprawiaj, buduj.
  4. Spróbuj afirmacji. Afirmacje to zdania, najlepiej wypowiadane w pierwszej osobie, w czasie teraźniejszym, które powtarzane każdego dnia „programują” nasz umysł. Znasz powiedzenie – kłamstwo powtórzone kilka razy staje się prawdą? Tu nie chodzi o kłamstwa. Tu chodzi o prawdy, w które nie potrafimy lub boimy się wierzyć, a dzięki afirmacjom nasz umysł może je wreszcie przyjąć do siebie. „Jestem wystarczająco dobra”, „moja kreatywność uzdrawia mnie i innych”, „wiem, co jest dla mnie najlepsze”, „mogę dobrze zarabiać, robiąc to co kocham”… Możesz je powtarzać każdego dnia, możesz je codziennie przepisywać albo możesz słuchać już gotowych nagrań. Przez długi czas słuchałam Ani Aftowicz – o tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=mcP27RW2rjs i polecam.
  5. Słuchaj swojej intuicji. Intuicja jest jak mięsień – im częściej pozwalasz jej „popracować”, tym łatwiej będzie dochodziła z czasem do głosu. I tym lepiej Ty na tym wyjdziesz…;)

To tylko kilka pomysłów na to, co dobrego możesz zrobić dla swojego ciała, umysłu i duszy. Jeżeli masz jeszcze jakieś propozycje – daj znać w komentarz!

Komentowanie, udostępnianie, polecanie znajomym, wspominanie o mnie przy kieliszku wina i „lajkowanie” fanpage’a na Facebooku jest szalenie mile widziane, więc wybierz (przynajmniej) jedno z powyższych i just do it! Będzie to dla mnie najlepszą motywacją do dalszej pracy. A jeżeli chcesz pogadać, podzielić się swoją historią, o coś zapytać albo nawiązać jakąkolwiek twórczą współpracę – skocz do zakładki KONTAKT i napisz / znajdź mnie na Facebooku.