One Little Word 2017

one little word, OLW, 2017, missasumpt

One Little Word – o pomyśle

Witajcie Kochani, dzisiaj coś, na co wpadłam niedawno i co zachwyciło mnie TOTALNIE. Projekt One Little Word. Udało mi się dotrzeć do źródła – jego inicjatorką jest Ali Edwards, która wpadła na pomysł w 2006 roku, czyli już prawie 11 lat temu! Nie lubię „wymyślać koła”, więc pozwólcie, że w celu wyjaśnienia czym jest projekt One Little Word, zacytuję słowa samej pomysłodawczyni (tłumaczenie moje, na tyle mądre, na ile się dało).

Ali o OLW:

„A single word can be a powerful thing. It can be the ripple in the pond that changes everything. It can be sharp and biting or rich and soft and slow. In 2006 I began a tradition of choosing one word for myself each January – a word to focus on, meditate on, and reflect upon as I go about my daily life. My words have included play, peace, vitality, nurture, story, light, up, open, thrive, give, and whole. These words have each become a part of my life in one way or another. They’ve been imbedded into who I am and into who I’m becoming. They’ve been what I’ve needed most (and didn’t know I needed). They’ve helped me to breathe deeper, to see clearer, to navigate challenges, and to grow.”

Moje wolne tłumaczenie;)

„Pojedyncze słowo potrafi być potężną rzeczą. Może być tym pierwszym kręgiem na wodzie, który zmieni wszystko. Może być ostre i wgryzające się w Twoją głowę, albo bogate, miękkie i powolne. W roku 2006 zapoczątkowałam tradycję wybierania jednego słowa dla siebie, każdego stycznia – słowa, na którym mogłabym się skupić, wokół którego medytować i nad którym mogłabym się zastanawiać podczas codziennego życia. Moimi słowami do tej pory były: play, peace, vitality, nurture, story, light, up, open, thrive, give i whole (zabawa, pokój, żywotność, pielęgnować, historia, światło/lekki, w górze/w górę, otwarty, kwitnąć/rozwijać się, dawać i całość). Każde z tych słów stało się w jakiś sposób częścią mojego życia. Wrosły w to kim jestem i kim się staję. Były tym, czego potrzebowałam najbardziej (a nie zdawałam sobie z tego sprawy). Pomogły mi oddychać głębiej, widzieć więcej, wybierać wyzwania i wzrastać”.

Jak wprowadzić projekt w swoje życie?

Pierwszym krokiem jest, oczywiście, wybór słowa. Ale nie chodzi o pierwsze, które przyjdzie na myśl. Czasem może i okaże się TYM słowem, ale zachęcam do jednak głębszego przemyślenia tematu. Zaparz sobie herbatę, zrób kawę, usiądź spokojnie, weź notatnik do ręki. Wypisz najpierw wszystko, co dla Ciebie ważne, wszystko, co chciałbyś osiągnąć w przyszłym roku. Zastanów się, co Cię czeka, co już teraz możesz przewidzieć. Zajrzyj w głąb siebie. Może pomoże Ci dopasowanie jakiegoś słowa do roku, który właśnie się kończy? Jaki ten rok był? Jakim słowem dałoby się go opisać? A kiedy już znajdziesz to słowo na rok 2016 – jaki chciałbyś, żeby był 2017? Żeby pod jakim sztandarem przebiegał? Co powinno być motywem przewodnim całego roku? Wypisz te słowa, poszukaj ich synonimów, dopisz kolejne, wymyśl słowa powiązane. Aż w końcu trafisz na to, które do Ciebie tak przemówi, że będziesz na 100% pewny, że to TO.

Jak słowo będzie ok?

Pamiętaj, że słowo powinno być pojedyncze. Dlatego nawet wśród polskich blogerów, u których widziałam ten projekt, prym wiodą jednak angielskie słowa. Z dwóch powodów – po pierwsze tam dużo łatwiej znaleźć właśnie pojedyncze słowo, które będzie czasownikiem, rzeczownikiem albo przymiotnikiem (u nas np. bruździ „się” w czasownikach, co znacznie utrudnia sprawę). Po drugie – nie ma tam polskich znaków, co czasem może ułatwiać sprawę podczas drugiego kroku (ale o tym za chwilę).

Czasem warto najpierw spojrzeć wstecz

Wybór słowa może być więc bardzo łatwy, albo bardzo trudny. Dla mnie na przykład one little word na 2016 rok jest oczywiste – to CHANGE. Cały rok oparty był o zmiany – otoczenia, miejsca, stylu życia, relacji, mnie samej. Nie wyobrażam sobie innego słowa. Moje słowo na rok 2017 w sumie też jest łatwe i przyszło do mnie dość szybko. Ale to dlatego, że dokładnie wiem, czego oczekuję od nadchodzącego roku, wiem, jakie mam plany i wiem, co chcę osiągnąć.

Moje One Little Word

Moim słowem na 2017 rok jest LEARN – uczyć się, doświadczać, dowiadywać się, wyciągać wnioski.

Przyszły rok, to dla mnie przede wszystkim zaplanowane kursy. To nauka lepszej obsługi social media i wordpressa, żeby rozwinąć blog. To rok na dokończenie magisterki i obronę. To czas na naukę w zakresie finansów osobistych i firmowych, jako że pewnie w październiku ponownie otworzę swoją działalność. To też ogromna chęć nauki gry na harmonijce (nie oceniać proszę:P Naprawdę chcę się nauczyć!), poprawy znajomości angielskiego, nauki włoskiego, ogarnięcia montażu filmów, produkcji muzycznej, zbieranie wiedzy na temat tworzenia kursów online i selfpublishingu. Chcę też, żeby to był czas zebrania materiałów do książki. Jak więc widzicie – LEARN to słowo, które chcę, żeby mi przyświecało przez cały rok, i wiem, że będzie.

Czas na krok drugi

I teraz bardzo ważna część. Nie chodzi o to, żeby wybrać w styczniu (czy pod koniec grudnia) słowo i… zapomnieć je w okolicach Dnia Kobiet! Chodzi o to, żeby faktycznie wszczepić to słowo w swoje życie, w swoją podświadomość. Powinno się ono zagnieździć w głowie i stamtąd prowadzić Was tam, gdzie chcecie dojść. Tylko wtedy projekt będzie miał sens, tylko wtedy faktycznie wprowadzi coś nowego i pozytywnego do Waszego życia. I zostanie już z Wami – bo o to też chodzi w projekcie. Słowo na 2017 wcale nie odchodzi w roku 2018. Jasne, wybieracie wtedy nowe słowo, ale to poprzednie, jeśli będzie Wasze i zdąży już do Was przylgnąć, będzie nadal gdzieś tam z tyłu głowy. A każde kolejne będzie po prostu kolejnym elementem układanki.

Jak więc sprawić, żeby słowo żyło przez cały rok?

Ali Edwards na swojej stronie zaprasza do wzięcia udziału w jej warsztatach, trwających cały rok, podczas których miesiąc w miesiąc pracuje się ze swoim słowem – tak, żeby cały czas pozostało „świeże”. Jeśli jednak nie chcecie płacić i brać udziału w amerykańskiej grupie, polecam inne rozwiązania, które Ali podpowiada.

1. Wyeksponuj swoje słowo

Napisz je na tablicy, wydrukuj napisane ładną czcionką i przyczep do lodówki, powieś na ścianie, przyklej jako sticky note do ekranu komputera. Wybierz takie miejsce, żeby słowo było widoczne. Tak, żeby patrzeć na nie codziennie i pamiętać o nim.

2. Zrób z niego dekorację

Możesz zamówić napis w Internecie, żeby mógł stać się również elementem dekoracyjnym Twojego mieszkania (i tu właśnie wracamy do wyboru angielskiego słowa – dużo łatwiej zamówić wyraz bez polskich znaków). Mogą to być drewniane literki, napis-naszyjnik (jak Carrie Bradshaw w „Seksie w wielkim mieście” i jej złoty wisiorek – jej imię), albo zamówić napis ze strony samej Ali Edwards. Dla przykładu te ostatnie:

797cc0a596407082f6c828a64956c2e446eaaba7_original 6d1d8b1bdb1aaad9ca31d718f12598d8237f9f58_original

3. Zbuduj wokół swojego One Little Word, coś na kształt Projektu Życie 

Po to właśnie wczoraj Wam o nim napisałam (KLIK) – bo jest to kolejna z opcji, żeby o swoim słowie pamiętać. Zamiast robić ogólne podsumowanie każdego tygodnia, możesz, przykładem Project Life, wypełniać np. jedną rozkładówkę (dwie sąsiednie strony) na każdy miesiąc, gdzie zaznaczysz, co w danym miesiącu działo się w związku z Twoim słowem. Na przykład: Twoim słowem jest BALANCE, więc pokaż jak starałeś się wprowadzić równowagę – może zdjęcie książki, może ruszające Cię motto? Jeśli wybrałeś EXPLORE – udokumentuj to, co odkryłeś w danym miesiącu (czy tygodniu!). Nowe miejsce? Coś, czego nie wiedziałeś o sobie? I tak dalej. Tak naprawdę wszystko zależy od Twojej wyobraźni. Innym sposobem jest wprowadzenie w łagodny sposób słowa do Twojego Projektu Życie (jeśli zdecydowałeś się go wykonać w tym roku). Wówczas przynajmniej raz w miesiącu dodaj do swojego zwykłego tygodnia kartę z informacjami o swoim słowie. Napisz jego definicję, opisz dlaczego właśnie to słowo, znajdź cytat z nim w roli głównej. I tu znów – sky is the limit😉

Fajnie, a co jeśli ani trochę w to nie wierzę?

No cóż – zmusić do spróbowania nikogo nie mogę:) I nie zamierzam! Jeżeli kompletnie tego nie czujesz, nie rób tego. Ale jeśli choć trochę potrafisz się otworzyć na nowe pomysły – po prostu spróbuj. Jeśli zapomnisz o swoim słowie, jeśli gdzie w trakcie je porzucisz, to ok. Zawsze lepiej tak, niż w ogóle nie dać temu szansy.

Przykłady dla ułatwienia

Na koniec kilka przykładów takich słów, chociaż długo zastanawiałam się, czy je tu podawać. Nie chciałabym, żeby ktoś z Was poszedł na łatwiznę i po prostu wybrał z listy to, które się spodoba! Ale może któreś Was zainspiruje i pójdziecie dalej? Może któreś poprowadzi Was do właściwego słowa? Tak więc zamieszczam listę (po angielsku, z powodów, które podawałam wcześniej).

Lista dla inspiracji

ACCEPT, ADVENTURE, BALANCE, BEGIN, BLOOM, BREATHE, BULID, CELEBRATE, CHALLENGE, CHERISH, COMPLETE, CONNECT, COURAGE, CREATE, DISCIPLINE, DO, ENJOY, ENOUGH, EXPERIENCE, EXPLORE, FOCUS, FORWARD, FREEDOM, GIVE, GROW, HAPPY, HONEST, INVEST, JOURNEY, LESS, LIGHT, LISTEN, LOVE, MAGIC, MAKE, MINDFUL, MOVE, MYSELF, NOURISH, OPEN, PEACE, PRACTICE, PREPARE, PROGRESS, PURPOSE, REDUCE, REFRESH, RELEASE, RESET, RISE, SHINE, STRONG, STRIVE, TRUST, WILD, WISDOM, WORK…


I jak, wchodzicie w to?:) Jeśli tak i uda się Wam wymyślić Wasze one little word – dajcie znać w komentarzu tu albo na Facebooku. W końcu trzeba o nim mówić, pamiętać, dzielić się nim – żeby żyło, przez cały rok:)

A! Bym zapomniała:) Jeśli chcecie podpatrzeć słowa innych, sprawdźcie hashtag #OneLittleWord2017 na Instagramie – i sami dodajcie zdjęcie z tym hashtagiem, kiedy już wpadniecie na swój pomysł:) Ja na razie muszę znaleźć fajny sposób na przedstawienie mojego:)

12 thoughts on “One Little Word 2017

  1. One little word to świetny projekt i doceniam go bardziej, niż te to modne teraz planowanie. Tak na dobrą sprawę, stosuję go już od kilku lat… i przyznam, że nie zawodzi. Już dawno zauważyłam, że moją listę noworocznych postanowień mogę określić jednym słowem. Konkretyzując cel łatwiej nad nim pracować, a poza tym można go na różne sposoby definiować, opracowywać, więc nawet małe potknięcie nie spowoduje, że cały zamiar zostanie zrujnowany.

    Bardzo fajnie piszesz, myślę, że będę tu zaglądać:)
    Serdeczności!

    1. No ja właśnie żałuję, że nie znałam tego wcześniej! Chociaż ja nadal mocno planuję i wyznaczam sobie różne cele – tylko właśnie, staram się je bardzo mocno konkretyzować, żeby mniej przypominały postanowienia, a bardziej listę zadań na ten rok;) Zresztą niedługo będzie i wpis o planowaniu;) Niemniej – myślę, że OLW będzie świetnym uzupełnieniem:)

  2. Bardzo ciekawy i taki, powiedziałbym, świeży projekt (przynajmniej dla mnie). Możliwe, że też wezmę w tym udział, a już na pewno pokażę to własnym czytelnikom 🙂

    Ten kończący się rok mógłbym w sumie podsumować dwoma słowami… Pierwsza jego połowa to zdecydowanie ACCOMPLISHMENT: dokonanie, osiągnięcie,jako że udało mi się skończyć pierwszy rok studiów z całkiem dobrymi wynikami.

    Drugą jego połowę, zwłaszcza od sierpnia, określić mogę jedynie słowem, które nie nadaje się do cytowania ani tym bardziej wykorzystywania na żadnym blogu (w szczególności tak ciekawym i inspirującym), ani tym bardziej w obecności tak pięknej i przebojowej osoby, jak Ty… Powiem tylko, że gorzej niż w sierpniu już być nie mogło i przez to mam względem całego tego roku uczucia mocno mieszane…

    Jak zawsze Kochana, mocno trzymam kciuki, żeby udało Ci się w 2017 zrealizować wszystko, co sobie zamierzysz… Ściskam Cię mocno! 🙂 :*

    1. Dobrze, że chociaż pierwsze słowo tak pozytywne i z którego możesz być dumny! A co do reszty roku – niesamowicie mi przykro:( Pocieszeniem może być tylko to, że skoro było tak bardzo źle, teraz może być tylko lepiej… Dziękuję za kciuki, tym bardziej, że 2017 ma być jeszcze intensywniejszy niż 2016 u mnie;) A i ja Ciebie mocno tulę i życzę pomyślności:*

  3. Nie słyszałam o tym projekcie i bardzo żałuję, bo jest świetny! Wiem jakie słowo opisuje mój mijający rok, ale najbliższe dni przeznaczę na zastanowienie się nad słowem na Nowy Rok 🙂 Chciałabym je pielęgnować, wprowadzać w życie i pracować nad sobą 🙂 Dziękuję za Twój wpis 🙂 Pozdrawiam!

    1. Szalenie mi miło:) Dzięki za ciepłe słowo! A ja mam dokładnie takie same odczucia – żałuję, że nie znalazłam wcześniej, bo pomysł mnie zachwyca:))

  4. Pierwszy raz o tym usłyszałam i zaczynam się zastanawiać, czy nie pójść w jego stronę. Może warto… choć z drugiej strony nie wiem czy udałoby mi się pamiętać o nim przez cały rok. Boję się, że będzie z nim tak jak z moim planowaniem… obecne przez dwa do trzech miesięcy a potem pójdą w niepamięć.

    1. Kochana imienniczko:) Po to właśnie jest wyeksponowanie słowa gdzieś w przestrzeni obok nas – na tapecie komputera, na wygaszaczu w komórce, obok biurka, albo na lodówce:) Żeby nie zapomnieć, a codziennie mieć je przed oczami:)

  5. W tym roku spróbuję i ja 🙂 Już znalazłam swoje słowo na rok 2018, teraz muszę jedynie je wkomponować w przestrzeń i nastawić się na zgodne z nm działanie 🙂 To świetna idea, warta rozpowszechniania 🙂

    1. Zgadzam się:) Moje słówko na 2017 naprawdę wgryzło mi się w codzienność i mobilizowało na każdym kroku! Myślę, że podobnie zadziała to na 2018:) Ale o tym jeszcze w tym tygodniu na blogu;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CAPTCHA *